To była piękna historia, lecz to ważniejsza wydarzyła się w
grudniu. po drodze ( przez te kilka miesięcy) nieco mocniej się zżyli.
Przed
świętami Julia jak to Julia była strasznie zestresowana, ponieważ
podięla się wielu zadań związanych ze świętami. Pamiętam było to 5
grudnia, biegała z góry na dól (rozmawiała z wychowawcą).Kiedy leciała
do góry zaczepił ją Janek i powiedział:
-Możemy porozmawiać?
-Nie, nie teraz nie mogę, muszę szybko wsiąść listę z plecaka i zanieść panu, wybacz- mówiąc to już uciekała
-JULKA!!!!!!!
-Nie próbuj jej teraz zagadywać wścieknie się-powiedziałam
-Co się z nią dzieję?
-Zgadnij, jak mamy miesiąc?!
-Yyy grudzień- odpowiedział, po chwili zrozumiał o co mi chodziło-omój Boże niedługo święta, już rozumiem
-No właśnie, jeju jaki ty jesteś nie kumaty
-Myślisz,że nie znajdzie dla mnie ani chwili?
-HAHAHA, nie masz szans...
Nie
zdążyłam dokończyć, bo ona znów przemknęła koło nas a Janek pobiegł za
nią. Nagle złapał ją za rękę i kiedy chciał coś powiedzieć zadzwonił
dzwonek, a on wydarła się na niego:
-Widzisz to wszystko twoja wina, przez ciebie nie zaniosłam tej kartki! Mam cię dosyć! Nie odzywaj się do mnie!
Cała sytuację obserwował jego wychowawca, zaczepił Jaśka i zapytał:
-Co się stało Jasiek? Co to była za sytuacja z Julką?
-No bo mam do niej bardzo ważną sprawę.
-Zakochałeś się, prawda?
-CO?
-Widać to po tobie. dobra leć na lekcję.
Dzień
miną bardzo szybko, może to nawet i lepiej. Kiedy zadzwonił ostatni
dzwonek wszyscy wybiegli z hukiem ze szkoły (na autobus). Zawsze byłam
tam szybciej niż Jula. Jednak tego dnia było inaczej. Pamiętam padał
śnieg, ona wyszła ze szkoły na krótkim rękawku, bo się śpieszyła. On
czekał nadworzu (co było dziwne zazwyczaj był pierwszy i zajmował nam
miejsce).
-Co ty tu robisz-rzekła, a płatki śniegu mieniły się na jej ciemnych włosach.
-Czekam
-Niby na co?
-Na to żebyś mnie posłuchała.
-Cały czas cię słucham
-Coś mi się nie wydaje
- Słucham!?
-Nic. wiesz czekałem na odwagę...
-Co?
-Na odwagę, bo nie chcę owijać w bawełnę. Ok powiem ci to tu i teraz
-Ale co?!?!
-JULIA! Ja cię kocham. nie wyobrażam i nie chcę- po czym obioł ją i pocałował w sine od zimna usta.
-Ja
ciebie też kocham, ale przepraszam ja nie mogę ci tego zrobić-mówiąc to
zaczęła płakać- proszę przytul mnie teraz najmocniej i nie pozwól
skrzywdzić.Błagam.
-Hej, Julcia, spokojnie co się stało, spójż mi w oczy! Dlaczego nie możesz!?!? Dlaczego!?!?
-Bo mam białaczkę !!!!!!!!
-Co...-Janek zaniemówił, mimo to nie pościł jej, trzymał ją tak jakby ona umierała właśnie w tej chwili.
Potem
udali się do autobusu obserwowałam wszystko z boku i nie wierzyłam w
jej słowa. W autobusie usiadłyśmy razem wszystko i opowiedziała to było
takie straszne. Przeżywałam to okropnie, nie wyobrażam sobie co musiała
czuć on i jej rodzina wtedy, a zwłaszcza Jasiek