Hej, mam na imię Róża. W tym roku kończę 19 lat. ... Całe moje życie się zmieniło, już nic nie jest ani nie będzie takie same…
Moja mama była dla mnie jedyną osobą na której mogę polegać. Niestety nie miałam taty, mama opowiadała, że rozstali się, ponieważ po prostu do siebie nie pasowali, a on wyjechał kiedy miałam roczek do Norwegii (tuż po ich rozstaniu). Podobno tata przysyłał jej pieniądze ale nie wiem czemu mamie było aż tak trudno.
OTO MOJA HISTORIA:
- Rozdział 1
Moja mama była dla mnie jedyną osobą na której mogę polegać. Niestety nie miałam taty, mama opowiadała, że rozstali się, ponieważ po prostu do siebie nie pasowali, a on wyjechał kiedy miałam roczek do Norwegii (tuż po ich rozstaniu). Podobno tata przysyłał jej pieniądze ale nie wiem czemu mamie było aż tak trudno.
***
Pamiętam wszystkie świąteczne wieczory, które spędziłam z mamą
Co roku było
prawie tak samo najpierw jeździłyśmy do babci, ale nie lubiłyśmy tego, babcia
zawsze na nas krzyczała, albo że jesteśmy za wcześnie, albo że się spóźniłyśmy.
Okropnie mnie to denerwowało bo moja ciocia zawsze spóźniała się godzinę i co
roku przychodziła z innym facetem, a babcia nigdy nie zwracała jej uwagi wręc
przeciwnie była zachwycona każdym jej chłopakiem. Ciocia za to zawsze ubliżała
mamie codo tego że ona nie ma nikogo. W jedne święta tak mnie zdenerwowały że
wygarnęłam im wszystko :
Zaczęłam krzyczeć
na babcię że jest okropna, że nigdy nam nie pomaga, że mama ma już dość
święta są najwspanialszym okresem w roku a ona z ciotką go niszczą-
nigdy wcześniej nie czułam w sobie takiej złości i agresji a miałam
tylko 8 lat.
-
Ty mały smarkaczu jak tak możesz. Twoja matka nigdy nie umiała sobie
poradzić. Mówiłam jej żeby cię oddała ale nie bo cię kocha. Ha widać jak
cię kocha skoro tak cię wychowała, on nawet męża nie potrafiła przy
sobie przytrzymać nie udolne dziecko. Spójrz na ciocię to z takiej osoby
powinnaś brać przykład a nie z tej niedorajdy - babcia ( jeżeli tak ją w
ogóle można nazwać) mówiła to patrząc mi się w oczy z tym
swoim pazernym uśmiechem.
A
JA ? Ja płakałam jak niemowlę które ma kolkę, jak dziecko na pogrzebie
mamy albo taty. Wybiegłam z mieszkania babci bez kurtki, bez kozaków,
czapki, szalika. Wyleciałam
na dwór w letniej sukieneczce, nie za długiej z krótkim rękawkiem. Na
nóżkach miałam cieniutkie białe rajstopki i balerinki. po twarzy lały mi
się łzy, które powoli zamarzały.
Nagle
ni stąd ni zowąd pojawiła się nade mną osoba (kobieta). Miała piękne
brązowe włosy spięte w warkocza i takie ciepłe oczy, takie inne, takie
po których było widać że wiele przeszły lecz mimo to była tak
szczęśliwa, w dodatku ten szczery uśmiech. Dama w pięknym śnieżno białym
płaszczu wyglądała jak królowa śniegu, ale taka dobra, a nie ta zła.
Nachyliła się nade mną otuliła mnie kocem i powiedziała, że mam się nie
martwić, że wracamy do domu tam nic mi nie grozi, bo ona zawsze będzie
przy mnie, zawsze będzie mnie kochać. Po tych słowach dotarło do mnie że
to ona jedyna osoba na świecie, która mnie kocha, jako jedyna jest
przymnie, czyli mama. Kazała mi wsiąść do auta poszła po rzeczy do góry (kilka prezentów ) pożegnała się i przyszła do mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz